Co mówić zespołowi, gdy nie znasz odpowiedzi

Gdy powinieneś wiedzieć a nie wiesz

Są takie chwile, w których zespół patrzy na Ciebie i czeka.

Nie dlatego, że jesteś jedyną osobą, który potrafi podjąć decyzję. Dlatego, że to Ty masz najszerszy kontekst. To Ty wiesz najwięcej o sytuacji finansowej, o rozmowach z inwestorami, o kierunku strategicznym. Albo przynajmniej powinieneś wiedzieć.

Problem w tym, że czasem nie wiesz. Nie masz pełnych danych. Decyzja jeszcze się nie wyklarowała. Każda z dostępnych opcji obarczona jest pewnym ryzykiem. Masz wątpliwości.

A mimo to musisz wyjść do ludzi i coś powiedzieć, nie tracąc autorytetu ani zaufania zespołu. Tylko jak to zrobić? I właśnie wtedy zaczyna się napięcie i kusząca zaczyna być myśl: „A może by tak nie wychodzić i nie mówić nic?”

Możesz komunikować niepewność nie tracąc autorytetu i zaufania

Wyobraź sobie moment, w którym stajesz przed zespołem z pełną świadomością, że nie masz jeszcze wszystkich odpowiedzi. A mimo to w pomieszczeniu nie czuć niezręcznej atmosfery. Nie ma nerwowego dopowiadania sobie scenariuszy. Nie ma szeptów po spotkaniu.

Ludzie słuchają tego co mówisz. Nie dlatego, że wszystko brzmi perfekcyjnie. Nie dlatego, że sytuacja jest prosta. Tylko dlatego, że czują, że wiesz dokąd zmierzasz.

Wychodzą ze spotkania z poczuciem stabilności. Nie dlatego, że nie ma ryzyka, ale dlatego, że wiedzą, że firma nie dryfuje. Że u steru siedzi człowiek, który nawet gdy fala go zaskoczy, jest w stanie zareagować i utrzymać statek na powierzchni.

I paradoksalnie to właśnie w takich momentach — kiedy nie ma pełnej jasności — autorytet lidera wcale nie musi słabnąć. To właśnie takie chwile to najlepsza okazja na to, by go wzmocnić.

Autorytetu nie buduje się mówiąc, że jest łatwo, ani siedząc cicho, gdy jest trudno. Buduje się go pokazując, że choć jest trudno, Ty wiesz co robić.

Bo brak komunikacji to nie to samo brak komunikatu.

O tym, jak komunikować się z zespołem w niepewności tak, by nie tracić zaufania i autorytetu — szczególnie sytuacjach trudnych — opowiadam szerzej w odcinku 5 serii Founder 2.0, dostępnej w wersji polskiej i angielskiej.

Jeśli nie wypełnisz ciszy, ktoś zrobi to za Ciebie

Cisza to miecz obusieczny.

Pierwszym ostrzem jest cisza po stronie lidera. Sytuacja jest trudna, więc czekasz. Nie chcesz mówić za wcześnie. Nie wierzysz w obiecywanie czegoś, czego nie jesteś pewien. Źle Ci z myślą, że możesz wyjść na kogoś, kto ciągle zmienia zdanie.

Z perspektywy zespołu cisza lidera rzadko jest neutralna. Brak informacji zaczyna być interpretowany szybciej niż myślisz. Ludzie wypełniają pustkę własnymi scenariuszami — często bardziej radykalnymi niż rzeczywistość.

Drugim ostrzem jest cisza po stronie zespołu. Gdy w końcu coś mówisz, idziesz przygotowany. Masz już zbudowaną narrację. Tłumaczysz kontekst, argumentujesz. Mówisz długo i ładnie. Ludzie słuchają. Nie ma otwartego oporu. Spotkanie kończy się spokojnie.

Ale brak pytań nie zawsze oznacza, że ich nie ma. Czasem oznacza, że ludzie nie wiedzą, o co zapytać. Nie wiedzą, co jest kierunkiem, a co tylko hipotezą. Milczą, bo nie mają się do czego odnieść. Albo, co gorsza, milczą, bo kompletnie nie kupują narracji.

W żadnym z tych przypadków próżnia nie pozostaje próżnią.

Komunikacja nie zaczyna się od mówienia. Zaczyna się od myślenia. Zanim coś powiesz — albo zanim zdecydujesz, że nie powiesz nic — warto zadać sobie pytanie: co powinienem powiedzieć, by pchnąć sprawy do przodu?

Bo jeśli nie nazwiesz kierunku, ktoś zrobi to za Ciebie. Najczęściej wcale nie tak, jak oczekujesz.

Bo jeśli cisza nie daje spokoju, to niewykluczone, że to cisza przed burzą.

Co dalej?

O tym, jak rozmawiać z zespołem w trudnej sytuacji i jak komunikować się w niepewności, by nie tracić autorytetu i zaufania, tylko konsekwentnie je wzmacniać, opowiadam szerzej w odcinku 5 serii Founder 2.0, dostępnym w wersji polskiej i angielskiej.

A jeśli stoisz dziś przed trudną rozmową i nie masz jeszcze wszystkich odpowiedzi, ale wiesz, że nie możesz zostawić ciszy — pogadajmy.

Przewijanie do góry